
Moj rower. Ma wszystko czego potrzeba. Nadaje sie najlepiej do miasta, ale i w terenie daje radę.



Gdy tylko jest trochę słońca robi sie tu bardzo wakacyjnie.
Odwiedziłam dzisiaj miejskie kąpielisko, które znajduje się nie dalej niz kilometr od mojego mieszkania.
Takie rzeczy jak czysta rzeka prawie w centum miasta są bezcenne i nie da sie ich kupić za żadne pieniadze - opłąca sie nawet oddać 40% swoich zarobków na takie atrakcje.
Poza tym ten wieczór był dla mnie dopełnieniem sportowego dnia. Dołączyłem się bowiem do aerobikowo-jogowego zgromadzenia na nadrzecznym trawniku. Po treningu siłowym troche rozciągania i podskakiwania było jak znalazł.
Jagód jest zatrzęsienie. Poza tym są one też większe niż polskie więc można naprawde sporo nazbierać.
Ja niestety nie jestem tak wytrawnym zbieraczem jak Kasia ale dzisiejszy plon w pełni mnie satysfakcjonuje.
Jednym z moich pobocznych zadan jest zrobienie rysunkow obrazujacych rozne typy ruchu. Niby pelno takich rzeczy gotowych w internecie ale oni tego nie moga uzywac bo moga byc chronione prawami autorskimi.
Musza wiec miec swoje i ja im takie robie. Oprocz tych dwoch pokazanych musze jeszcze zrobic pare innych.





Projekt, ktorym sie zajmuje. Rewitalizacja osiedla Årby - wielkoplytowego zalozenia z lat 60', ktore powstalo w ramach tzw. Programu Milona (mieszkan). Zalozenia bylo takie by w ciagu 10 lat zbudowac milion nowych mieszkan dla Szwedow, ktorek w owym czasie bylo okolo 6-7 milionow.





